30.7.18

IN THE EVERYDAY LIFE

SHIRT - BLOUSE | PANTS - PAISIE | JEWELLERY - 32.4 STUDIO | BAG - LA PETITE SARDINE | SHOES - H&M

Life is not just epic moments day by day. Life is also ordinary stuff, like every morning brewing coffee, waking up your closest or doing grocery shopping around the corner. And this is such a beautiful side of your life, only if you can celebrate those little things!
I am  - since childhood – under continues impression and influence of Japanese culture. Maybe this is why I am so into the being here and now, focusing on presence (I’m not saying I do it well, what I mean is rather that I am well aware of importance of mindfulness). Maybe this is also why I’m still digesting newest novel of polish writer – Joanna Bator – called ‘Purezento’, where the author concentrates the plot around the art of kintsugi (Japanese art of repairing broken pottery with lacquer dusted or mixed with powdered gold).
Considering this – I also decided to put some gold powder in my – sometimes broken (but still loved!) – mornings and this time I will get (always) missing lemon in incredibly comfy OOTD – my beige-gold culottes, silk shirt (awesome Rosemunde!) and fluffy slippers (they extend the feeling of slow start into the day!). Ups – do not forget your sardine bag!
Enjoy every moment! It depends on you only how quality time you have!

***

Życie to nie tylko wielkie momenty, epickie wydarzenia i poetyckie fale uniesień dzień po dniu. Życie to przede wszystkim codzienność, zupełnie zwykłe czynności, jak parzenie porannej kawy, budzenie najbliższych, czy drobne sprawunki w warzywniaku za rogiem. I szczerze mówiąc, to właśnie codzienność może być najfajniejszym czasem jaki można mieć – wystarczy umieć zobaczyć ważność małych rzeczy.
Od zawsze jestem pod nieustającym wrażeniem i wpływem kultury Wschodu, z naciskiem na Japonię. Może dlatego bardzo ważne jest dla mnie bycie tu i teraz, skupienie na teraźniejszości (nie mówię, że potrafię to dobrze robić – twierdzę tylko, że wiem, jak ważna jest życiowa uważność). Może też dlatego ciągle powracam do ostatniej książki Joanny Bator – ‘Purezento’ – w której autorka buduje fabułę wokół sztuki kintsugi – japońskiej techniki naprawy potłuczonej ceramiki laką z dodatkiem sproszkowanego złota.
W myśl scalania złotem, postanowiłam scalić moje często ‘potłuczone’ poranki (ale nadal przeze mnie uwielbiane!) i tym razem skoczyć po wiecznie kończącą się cytrynę w stroju, który sprawia, że prozaiczny moment wizyty w warzywniaczku przeżywam jak królowa życia. Wystarczyło trochę jedwabiu – koszula od Rosemunde – i złoto-beżowe spodnie typu cullotes. Całości dopełnią puchate klapki (must have sezonu!), które dają wrażenie, że nigdy nie wyszłaś z sypialni! Ah, no i nie zapomnij o siatko-torbie! Gdzieś te cytryny trzeba zmieścić.
Świętuj każdą chwilę – tylko od Ciebie zależy, ile fajnego w fajnym!

« Newer Post Older Post »

2 comments

I appreciate every single comment left on my blog. Don't forget to leave your link so I can check out yours blog too!
I always try to answer your questions directly at your blog!

Instagram